Tatusiu, proszę nie - Stuart Howarth

,,Tatusiu, proszę nie'' książka, która mną wstrząsnęłą może dlatego, że napisało ją samo życie. Nie rozumiem, poprostu nie potrafię zrozumieć jak można tak bardzo krzywdzić swoje dziecko. Przecież każde dziecko powinno mieć szczęśliwe dzieciństwo, beztroskie, pełne radości a nie cierpienia, poniżenia i bólu. Takich rodziców nieda nazwać się ludzmi to są potwory. Książki nie potrafiłam przeczytać jednym tchem ponieważ moje oczy zalewały się łzami, potrzebowałam chwili wytchnienia aby spowrotem wziąść ją do ręki. Mimo wszystko polecam gorąco tę książkę jednak ostrzegam, że potrzebny będzie zapas chusteczek do ocierania łez.

Stuart był uroczym małym chłopcem, jednak nie miał zbyt wielu okazji aby się uśmiechać, cieszyć i być szczęśliwym, ponieważ od najmłodszych lat był ofiarą swojego ojczyma osoby, która powinna zapewnić mu bezpieczeństwo i dać bezgraniczną miłość, której chłopczyk tak bardzo potrzebował. Stuart był bity, zastraszany, poniżany a jakby tego było mało był, także molestowany seksualnie tak jak i jego młodsza siostra. Ten mały chłopiec potrzebował tylko miłości i normalnego domu, w którym mógłby czuć się bezpiecznie, czy tak dużo oczekiwał? Nie, przecież każde dziecko ma do tego prawo. Nie potrafię opanować emocji, moje serce zostało rozdarte na tysiące kawałków. Koszmar Stuarta trwał, ciągle słyszał, ze jest niegrzecznym chłopcem i nie zasługuje na miłość, no jak można tak traktować swoje dziecko, każdy zasługuje na miłość a tym bardziej dziecko, przecież to jest tylko mała bezbronna istota, która niczemu nie jest winna. Ojczym dręczył chłopca psychicznie tak, że on w końcu uwierzył w to, że jest niegrzeczny i na nic dobrego nie zasługuje. Z czasem jednak koszmar Stuarta i jego siostry ujrzał światło dzienne i ojczym został osadzony w areszcie za molestowanie dzieci. Jednak psychika obojga dzieci była już bardzo słaba, siostra Stuarta postanowiła odebrać sobie życie, czego Sturt nie potrafił znieść. Postanowił sam na sam spotkać się ze zwyrodniałym ojczymem, jednak spotkanie potoczyło się inaczej niż było to planowane, chłopak sam wymierzył sprawiedliwość i ukarał ojczyma za wszystkie krzywdy wyrządzone jemu i jego siostrze. Z jednej strony ucieszyłam się, że ten potwór poniósł zasłużoną karę ale z drugiej strony żal mi Stuarta, ponieważ życie go nie oszczędzało, a do tego musiał jeszcze odbyć wyrok za zabójstwo człowieka, który zniszczył mu całe życie.